"Tylko nieliczni umieją kochać"
Cytat, który jest obok pochodzi z mojej ukochanej książki gdzie miłość ma dla mnie sens. Chciałabym by i mnie tak rodzice kochali jak kochali Americę. Tytuł książki to "Jedyna" autorki Kiery Cass. Jest to trzeci tom cyklu Rywalki. Polecam gorąco bo jest warta przeczytania bo udowadnia, że miłość jest również siłą.
Tak jak obiecałam, zamierzam dodawać rodziały mojego opowiadania. Wiem, że się spodobało i czekam na dalsze opinie z waszej strony. Nie bójcie się mnie krytykować bo nie jestem wielką pisarka by było naprawdę genialnie. Życzę miłej lektury i siły na nadciągający kolejny tydzień szkoły.
Rozdział 1
Kolejny dzień do przeżycia, nie mam ochoty iść znowu do szkoły i widzieć te same twarze, tych samych ludzi. Na dodatek znowu zaspałam, na szczeście moja mama była w domu to mnie podwiozła. Tamara czekała jak zawsze na mnie przed szkołą i chodź nie byłyśmy blisko, warto było przychodzić do szkoły chodźby, dlatego żeby zobaczyć jej uśmiech poprawiający dzień.
Widziałam jej minę typu "znowu zaspałaś ?! ". Wiem, że powinnam nad tym pracować, ale to już nie moja wina. Cierpie na bezsenność, więc dość późno kłade się spać. Zanim wybiegłam z samochodu spojrzałam na mamę. Była taka piękna. Ciekawe czy jak dorosnę to będę ja przypominać.
-Dlaczego nie idziesz? - spytałam mnie mama troskliwym głosem.
-Mam dziwne przeczucia co do dzisiejszego dnia.
-Jestem pewna, że to bedzie wspaniały dzień kochanie i nie martw się zbyt dużo. Według mnie denerwujesz się spotkania z przyjaciółmi bo ostatnio widzieliście się w szpitalu - powiedziała - Głowa do góry, pamiętaj co Ci zawsze mówię.
-Tak wiem. Bądź silna - powtórzyłam jej głosem.
-Dokładnie - ucałowała mnie w czoło - Kocham Cię Amy.
-Ja Ciebie również mamo.
Popędziłam w stronę Tamary. Uściskałam ją na przywitanie i bez słowa popędziłysmy do klasy na matmę. Oczywiście nauczyciel nie był zdziwiony naszym widokiem, więc usiadłyśmy w ławce obok Brada i Chelse, z którymi siedziałyśmy. Gdy tylko nauczycielka zaczęła lekcje, Chelse od razu przystąpiła do skrócenia najnowszysch plotek w szkole.
-Słyszałyście największą sensacje?! - spytała nas, a my zapewnie miałyśmy zdziwione miny wićc ciągnęła - Mogłam przypuszczać, że wy nic nie wiedziecie. Otóż w naszej szkole pojawił się nowy chłopak. Każda się za nim ogląda, jest przystojny i świetnie zbudowany, ale chyba nie szuka dziewczyny. Jednak jeśli pozwolicie rezerwuje go sobie.
-Hej Chelse przecież mówiłaś, że on nie szuka dziewczyny ? - przypomniała jej Tamara.
-No to prawda, ale szanse jakieś są no nie ? - uśmiechła się do nas. Ja nic nie skomentowałam. Nie obchodziło mnie to, miałam świetnego chłopaka, więc nie oglądałam się za innymi.
W szkole dzień się bardzo wydłużał a dziewczyny ciągle gadały albo o balu, który ma się odbyć już niebawem albo o nowym chłopaku. Tama widziała go jak była w łazience. I tak ona i Chelse chcą nowego upolować . Myślałam, że chociaż ona będzie mądrzejsza.
Tamara i Chelse na przerwie obiadowej kłóciły się o to, która lepiej się prezentuje by zostać królową balu, a ja się im tak przysłuchwiałam. Brad mnie ładnie poprosił bym z nim poszła. Nie mogłam mu tego zrobić, więc się zgodziłam. Nie jestem za bardzo towarzyską osobą, wolę czytać książki, pograć sobie na gitarze. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie pisk Chelse, która rzuciła się na mnie by pokazać mi nowego, ponieważ tylko ja go nie widziałam. Zawsze pada na mnie .
-Amy, spójrz to jest on! Czyż nie jest boski? - powiedziała jak zawsze podekscytowana Chelse. Zrobiłam to o co mnie prosiła i spojrzałam na nowego.
Był tyłem do mnie, lecz po postawie mogłam stwierdzić, że jest wyższy ode mnie o głowe i z pewnością umięśniony. Miał na sobie ciemne, zwężone spodnie, pewnie t-shirt, gdyż miał na sobie jasną bluzę. Włosy miał ciemne, lekko kręcone i co najważniejsze już to wiedziałam od początku, nie był w moim typie. Popatrzyłam z powrotem na Chelse i Tamarę, które oczywiście czekały na moją reakcję.
-No wygląda nieźle. Tylko, że mnie laczki nie interesują. Powodzenia wam- uśmiechłam się do nich.
-Wiem to przecież od początku, że jest niezły. Szkoda że nie widziałaś jego twarzy - oparła głowę o ręke i wpatrywała się w niego. My z Tamarą chichotałyśmy na widok rozmarzonej Chelse. Ja postanowiłam pójść jeszcze do łazienki, więc odeszłam umówiona, że spotkamy się pod salą. Gdy szłam obok stolika, gdzie widziałam nowego już go nie było. W łazience umyłam ręcę i poprawiłam włosy, nie zajęło mi to długo, ale akurat gdy wychodziłam z łazienki zadzwonił dzwonek na lekcje. Takie miałam szczęście, że jeszcze nie dotarłam do szafki wziąźć książek, więc biegłam. Szybko wyciągłam książki od historii i pędziłam w strone klasy. Przy zakręcie jeszcze wpadłam na nowego. Oczywiście upadłam na tyłek, wszystkie książki porozrzucane. Tym razem zobaczyłam jego twarz, miał błękitne oczy i kwadratową linię rzuchwy. Pomógł mi wstac i pozbierać książki.
-Dziękuje- wydukałam z siebie- Przepraszam, że tak na ciebie wpadłam, ale spiesze się na zajęcia.
-Nic się nie stało, też powinieniem patrzeć jak chodzę - spojrzał na mnie swoimi oczami, które nie ukrywam spodobały mi się i nie mam zielonego pojęcia czemu. - Jestem William, dla przyjaciół Will. - wyjciągnął ręke, gdy się przedstawił.
-Jestem Amy - podałam mu dłoń, a on się uśmiechnął. Gdy się uśmiecha ma dołeczki w policzkach. - Yy.. Spiesze się, także jeszcze raz dziękuje. - popędziłam w strone klasy, ale czułam jego wzrok na mnie. Podążał aż do końca korytarza. Weszłam do sali, gdzie już rozpoczęła się lekcja historii. Pani O'conel spojrzała na mnie, lecz nic nie powiedziała tylko kontynuowała swoją wypowiedź. Usiadłam koło Tamary, która od razu spytała mnie gdzie byłam .
-Nie uwierzysz, ale wpadłam na Willa. - widziałam, że Chelse próbuje powstrzymać się od komentarza - To wszystko wyszło przez przypadek, biegłam tutaj i na niego wpadłam. Nic takiego.
-Jakiego Willa?- odpowiedziała z tyłu zazdrosna Chelse
-Twój nowy chłopak ma tak na imię.
-Will, seksowne imię. Dzięki Amy - powiedziała zadowolona Chelse.
Reszta dnia minęła mi bez żadnych dziwnych wypadków. Może prócz tego, że Will się na mnie gapił. Nie żeby coś mnie to obchodziło, ale w jego spojrzeniu było coś niezwykłego.
Po ostatniej lekcji, tak jak zawsze, pożegnałam się z Tamarą i Bradem i popędziłam do swojej ulubionej kawiarni na 30 Prince St. Tam moge sobie spokojnie posiedzieć, pomyśleć. Zamówiłam kawę, wyciągłam swojego laptopa i przystąpiłam do pisania referatu z angielskiego, który Pani Jones zadała nam w zeszłym tygoniu. Jednak moje myśli od pewnego czasu zawracają sobie głowę Willem. Nie rozumiem o co dzisiaj mu chodziło, zastanawiam się dlaczego tak na mnie patrzył. Wydaje mi się, że go kojarze, ale niemożliwe to, ponieważ ja zawsze pamiętam wszystkie osoby. W jego spojrzeniu było coś takiego jakby on mnie znał i coś wiedział. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie mail od Tamary, czy przyjdę z nią napisać ten referat. Cóż musze przyznać, że była lepsza ode mnie w pisaniu, więc odpisałam jej, że będę za godzinę. Dopiłam kawę, spakowałam się, zapłaciłam i poszłam wstąpić do domu odłożyć torbę. Moich rodziców oczywiście o tej porze jeszcze nie było w domu, więc szybko zjadłam obiad, który mama mi zostawiła i wyszłam do Tamy. Spędziłam u niej 3 godziny, pisząc ten przeklęty referat, nie zamieniłyśmy słowa na temat Willa czy balu, na moje szczęście. Nie chciałam wysłuchiwać Tamary jak marudzi, którą sukienkę wybrać lub czy Will zaprosi, którąś z nich. Według mnie Tamara była niczego sobie , wyższa ode mnie o jakieś 20 cm, blondynka z długimi włosami i zielonymi oczami. Była bardzo szczupła, kiedyś chorowała na anoreksję, lecz to już za nią i teraz je jak świnia nic przy tym nie tyjąc. Zmęczona tym siedzeniem na dupie u niej, postanowiłam iść skrótem do domu, czyli przez park, za którym nie za bardzo przepadałam.
Gdy szłam, poczułam jakby ktoś mnie śledził jednak nikogo nie widziałam za sobą. Chyba mi się zdawało. Ale potem usłyszałam kroki tuż za mną, nie odwracając się, przyspieszyłam. Usłyszałam, że ten ktoś też przyspieszył. Powoli zaczynałam się bać, więc pobiegłam. Odwróciłam się spojrzeć czy ten ktoś również biegnie, ale nikogo nie zauważyłam, za to pech chciał, że znowu na kogoś wpadłam. Oczywiście to znowu był Will. Byłam tak przestraszona, że w jednej chwili wystarszyłam się nawet jego. Szybko jednak się uspokoiłam, a on pomógł mi wstać, gdyż ponownie upadłam na tyłek. Uśmiech miał jak zawsze piękny i uwodzicielski, podobny do tego na korytarzu. Sama nie wiem dlaczego zwróciłam na to uwagę, przecież mam już chłopaka. Czasem jestem głupia, ale wtedy ucieszyłam się na jego widok.
-Hej w porządku?- spytał mnie Will, gdy patrzyłam na niego nic nie mówiąc. Pomyślał pewnie, że jestem stuknięta.
-Aa.. Tak wszystko dobrze, przepraszam, że znowu na ciebie wpadłam.
-Nic nie szkodzi, może odprowadzę cię do domu, jeśli się zgodzisz? - popatrzył na mnie z zatroskaną miną. Zdałam sobie sprawę, że ani razu nie opuściłam wzroku od jego spojrzenia. Kiwnęłam tylko głową, że się zgadzam i wydawało mi się to całkiem miłe z jego strony.
Szliśmy tak koło siebie w milczeniu, chociaż mogła bym przysiądz, że spoglądał na mnie. Zresztą co tu ukrywać, robiłam dokładnie to samo. Byłam ciekawa co myśli na mój temat, a mnie przecież nie obchodzi zdanie innych.
-Więc chodzisz do drugiej klasy? - Will zaczął pierwszy rozmowę.
-Yhy, a ty skąd jesteś ? Nikt nie wie jak dostałeś się do naszej szkoły, nasza lista oczekujących jest długa, a zapisy tutaj są bardzo trudne.
-Wiem, ale nie mieli wyboru - spojrzał na mnie - Jestem bardzo utalentowany, we wszystkim - ponownie się uśmiechnął.
-Aha, we wszystkim? No to gratuluje - nie mam pojęcia czy wyczuł w tym zdaniu sarkazm.
-Widzę, że chyba za mną nie przepadasz- czułam, że się rumienie ze wstydu. Skąd mógł wiedzieć co ja myślę na jego temat. Prawda była taka, że spodobał mi się, ale przecież do tego się nie przyznam. Popatrzyłam na niego ze zdziwoną miną .
-Wiesz prawdą jest, że cię nie znam, ale nie możesz przecież wiedzieć co myślę. Fakt na początku, nie za bardzo przypadłeś mi do gustu, rozpraszasz moje koleżanki - próbowałam zażartować, ale chyba mi nie wyszło. Mimo to uśmiechnął się szeroko, aż pokazał proste i śnieżnobiałe zęby.
-Na początku powiadasz, czyli zmieniłaś jednak zdanie ? - wymownie spojrzał na mnie. Ja jednak, nic mu nie odpowiedziałam i nie odwracałam do niego. Nie chciałam dać mu satysfakcji z tego, że jednak go zaczynam lubić. W końcu odzyskałam język.
-Możliwe, że zmieniłam.
-Było by dobrze - nie oderwał ode mnie oczu - Może spotkałabyś się ze mną po szkole? - na początku mnie zatkało jednak, musiałam przemyśleć jego propozycje, chociaż chciałam od razu się zgodzić. Miał coś w sobie takiego przyciągającego, że nawet ja nabieram się na te sztuczki. Nie byłam do końca przekonana by być z nim bliżej.
-Zastanowie się czy będę chciała - powiedziałam mu z góry, chciałam by to zabrzmiało poważnie, zamiast tego on tylko uniósł się śmiechem. Jego śmiech był tak zaraźliwy, że sama miałam ochote się z siebie śmiać.
-Wiedziałem, że będziesz zabawna - spojrzał na mnie -Daleko mieszkasz ?
-Nie, jeszcze z pięć minut drogi - tym razem ja również spojrzałam na niego - Pewnie myślisz, że jestem głupia? - chyba trochę przesadziłam z reakcją, jednak on nie zwracał na to uwagi.
-Nie, nie uwarzam cię za głupią. Wydajesz się mądrzejsza od tych wszystkich dziewczyn w szkole - posłał mi szczery uśmiech.
Mój dom znajdował się na wprost od nas, ale Will zamierzał chyba odprowadzić mnie pod same drzwi. Już dawno z nikim nie wychodziłam, w sensie nikogo nie spotykałam po drodze do domu. Will nie zamienił ze mną słowa aż dotarliśmy na próg mego domu.
-Amy to co z moją propozycją, może być? - lekko się uśmiechnął. Chyba jednak coś mnie ruszyło w tamtej chwili .
-Zgoda chętnie - odwzajemniłam jego uśmiech.
Na pożegnanie wziął moją ręke i pocałował ją tak jak dżentelmen. Znowu chyba się zarumieniłam, przy nim często to robiłam. Jeszcze przez chwilę popatrzyłam jak odchodzi. Dziewczyny dostaną szału jak się dowiedzą, że ponownie go spotkałam. Weszłam do domu, rodzice siedzieli na ich skórzanej kanapie, objęci i oglądali film.
-Hej kochanie jak minął dzień? - spytała mnie mama od progu.
-Tak jak zawsze, czyli nudno - westchnęłam. Mama z tatą unieśli się śmiechem, a ja razem z nimi. Usiadłam koło nich na chwilę. Oczywiście moja niezawodna matka zauważy wszystko.
-Poznałas kogoś - nie udało mi się ukryć zdziwienia jak zawsze.
-Skąd ty zawsze wszystko wiesz ? - uśmiechnęła się do mnie.
-Jestem twoją mamą, ja wiem wszystko - pochyliła się i pocałowała w czoło - Idź się połóż spać, jak będziesz chciała o tym pogadać jestem do dyspozycji.
Pożegnałam się z nimi na dobranoc i weszłam po schodach , gdzie dotarłam do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku, oczywiście zaczęłam myśleć o Willu. Zastanawiałam się tak jak to możliwe, że z nim jestem spięta, a w szkole niczym się nie przejmuje, lecz co było dziwniejsze chce zdać jego zdanie i lubie go słuchać. Ma bardzo przyjemny głos jak na osiemnastolatka. Może i jest o rok starszy, ale bardzo dojrzały, inny niż koledzy w jego wieku i ten jego wzrok, który jakby mnie przewiercał.
W ogóle co ja mówię, nie mogę tak myśleć o nim skoro mam Brada, któremu zależy na mnie. Przynajmniej tak mi się zdaje. Poza tym on ze mną flirtował, a ja mu na to pozwalałam. Jednak to, że spotkam się z Willem, daje mi siłę by jutro nie spóźnić się do szkoły. Chciałam go zobaczyć i poczuć to co dzisiaj. Musiałam ogarnąć siebie, za dużo o nim myśle, więc poszłam pod pryszcznic by spłynął ze mnie ten dreszcz, który mi towarzyszy gdy Will jest obok. Ubrana w piżamę, położyłam się do łóżka, ale byłam pewna, że ponownie nie usnę. Tej nocy nie miałam koszmarów i szybko zasnęłam, wszystko za sprawą spotkania jego.
Obudziłam się w końcu wyspana i pełna energii do życia. Tak jak przypuszczałam, tym razem nie zaspałam i Tamara była moim widokiem zdziwiona, gdy ujrzała mnie dziesięć minut przed rozpoczęciem się zajęć. Uściskałam Tamę przy wejściu, chwilę się zatrzymałyśmy, ponieważ tym razem czekałyśmy na Chelse, która chciała koniecznie nam coś pokazać. Gdy wreszcie zdecydowała się przyjść, trzymała w ręku komórkę na której coś pisała. Po chwili dostałyśmy z Tamarą wiadomość. William stoi koło wejścia, nie czekajcie.
Chelse ominęła nas i stanęła przed Willem, który zaczął z nią rozmawiać. Zdenerwowało mnie to. I zaraz gdy sobie uświadomiłam że jestem zazdrosna, Will na mnie spojrzał i uśmiechnął się jak by wiedział o co chodzi. Pewnie zrobiłam się czerwona jak burak, ale Tama wzięła mnie pod ręke i poszłyśmy na lekcje. Szybko przez ramię spojrzałam na Willa, który na mnie patrzył. Musi mieć podzielność uwagi skoro umie słuchać Chelse i patrzeć w zupełnie inną stronę.
Straciłam ich z oczu przy zakręcie. Przy sali czekali wszyscy uczniowie i w nich dostrzegłam Brada. Podczedł do mnie i pocałował w policzek.
-Dzień dobry - powiedział.
-Cześć, dlaczego czekacie? - spytałam.
-Nie uwierzysz ale jest jakaś narada w szkole i jak narazie nikt nie ma lekcji.
Uśmiechłam się tylko i zobaczyłam, że Chelse wraca razem z Willem. Oczywiście wszystkie dziewczyny odwróciły się w ich strone i zaczęły się plotki że Chelse i Will są parą. Wyprowadziło mnie to z równowagi, ale nie chciałam tego okazać. Nie przy Bradzie. Nie moge uwierzyć co się ze mna dzieje przy tym facecie. Byłam wściekła, jednak ta złość od razu minęła jak William podszeł do mnie.
-Pogadamy w cztery oczy? -spytał. Spojrzałam na Brada, nie miał nic przeciwko. Poszłam więc z Willem i ucieszyło mnie to. Zatrzymaliśmy się koło sali numer pięć i co było dziwne była otwarta. Will przepuścił mnie pierwszą w drzwiach i zamknął je za sobą.
-Po co mnie tu przyprowadziłeś ?
-Żeby nikt nam nie przeszkadzał - zmierzył mnie wzrokiem - Ładnie dzisiaj wyglądasz.
Opuściłam wzrok bo zawstydził mnie jego komentarz. Szybko próbowałam się uspokoić i usiadłam w ławce.
-Więc? -spytałam.
-Więc co ? - widziałam że się ze mną drażnił.
-Och, już przestań. Powiedz o czym chciałeś pogadać.
-Chciałem się spytać czy moglibyśmy się przyjaźnić? - stanął przed moją ławką i spojrzał mi w oczy.
-I nie mogłes spytać mi się pod tamtą salą? - zdziwiłam się.
-Cóż, nie za bardzo bo to samo zaproponowała twoja koleżanka ta ruda.
-Chodzi Ci o Chelse? Przecież nic by nie powiedziała. Chociaż bywa zazdrosna - pomyślałam sobie że ja również się taka staje - Zgodziłeś się ? Bo wiesz jest czasem irytująca ale uwierz...
-Nie, nie zgodziłem - wszedł mi w wypowiedz - Już rozumiesz dlaczego nie chciałem przy niej.
-Dlaczego? Ze mną chcesz się przyjaźnić, a z nią nie? To jest jakaś głupia gra? - zdenerwowana wstałam.
-Daj spokój, nie o to chodziło. Po prostu, ona chciała mieć w tym interes. Myślała pewnie, że będzie popularniejsza lub że zaprosze ją na bal. Niestety nie jestem popularny i nie idę na bal.
-Nie idziesz, czemu ? - troszeczkę mnie to zdziwiło
-Po pierwsze, nie lubie imprez gdzie trzeba być takim sztywnym i eleganckim, a po drugie dziewczyna z którą chciałem iść jest już zajęta - patrzył mi prosto w oczy. Domyśliłam się że chodzi o mnie lecz nie dałam tego po sobie poznać.
-A znam ją? Może bym pomogła? - chciałam go podpuścić by przyznał, że to ja, ale też chciałam by był na tym balu.
Zbliżył się do mnie i zatrzymał kilka centymetrów od mojej twarzy, tak że czułam jego oddech i powiedział szeptem
-Chcesz mi pomóc ale nie chcesz się ze mną przyjaźnić? - podniósł brwi by podkreślić znaczenie swoich słów - Nawet jeśli ją znasz to i tak mi to nie pomoże, ale możemy o tym pogadać później ? Może zwiniemy się dzisiaj z lekcji ? - spojrzał na mnie swoim uwodzicielskim spojrzeniem, że nie mogłam mu odmówić. Potem przypomniały mi się dziewczyny i Brad. Nie mogę im tak po prostu powiedzieć że idę sobie z Willem na wagary. Cóż pozostało tylko jedno.
-Zgoda ale musimy tak wyjść by nie zauważyli nas nauczyciele i moi przyjaciele - spojrzałam na niego. Przytaknął kiwnięciem głowy i skierowaliśmy się do wyjścia. Wiedziałam że to co teraz robię jest głupie i nierozsądne bo wydaje mi się że zaczynam bardzo lubić towrzystwo Willa, a boję się że mogę się w nim zakochać. Nie chce, nie mogę. Nie jestem tą dziewczyną co zdradza i co robi skoki w bok. Ale droga którą podążam nie wydaje się tą samą którą szłam jeszcze dwa dni temu.
***
Wasza PSK
niedziela, 17 maja 2015
środa, 13 maja 2015
Nowe cele, nowe marzenia, nowy początek.
No cóż trzeba przyznać ja to miałam wejście. Zawsze jest przy tym pełno śmiechu. To były najważniejsze sprawy które się wydarzyły.
Czasami trzeba dopuścić zło, by mogło się to ostatecznie obrócić w dobro. ~Crescendo
Wpadłam na pomysł tylko nie wiem czy ktoś będzie to w ogóle czytał. Chciałam zacząć dodawać to co pisze. Wspominałam wcześniej że zaczęłam pisać opowieść i jestem ciekawa waszych opinii na ten temat. Już dzisiaj zamieszczę wstęp i oby ten pomysł się sprawdził. Bo nie każdy przecież lubi czytać o czyimś życiu, więc lepiej poczytac jak już to coś nierealnego i wspamniałego. Osobiście uważam i parę osób również, że to co napisałam w niczym nie różni się od prawdziwych książek. Słownictwo jest tak dobrane, że praktycznie nie widać różnicy. Ale zawsze ktoś się znajdzie komu może się to nie podobać. Oczywiście jestem otwarta na różne opinie i wypowiedzi nawet te negatywne bo w końcu to ma być nie tylko dobre, musi mieć to COŚ! Mam nadzieje że zmotywujecie mnie do pisania dalej. Miłego czytania :*
Wstęp
Moja historia jest dość nietypowa. Dlaczego nietypowa? Przeżyłam chodź nie powinnam żyć. Jak? Nie mam zielonego pojęcia. Kiedy wracałam do Nowego Jorku z Paryża (gdyż byłam na wycieczce, ale wracałam wcześniej) mój samolot wleciał prosto w ocean. Kto by się spodziewał, że właśnie tego dnia umrze. Cóż, nigdy nie byłam gotowa na śmierć, ale w tamtym momencie nie czułam niczego. Zastanawiałam się tylko czy rodzice i dziewczyny oraz Brad poradzą sobie z moją stratą. W skrócie opowiem wam trochę o nich.
Moje dwie przyjaciółki Tamara i Chelse są dużo ładniejszcze i odważniejsze ode mnie. Tama jest blondynką i do tego wysoką, a Chelse to zwariowana ruda afroamerykanka. Tak, wiem dziwne połączenie, ale wygląda świetnie. Zawsze to ja stałam w ich cieniu. Nie wiem czy to przez to mam wrażenie iż każdy mnie wytyka czy dlatego, że jestem z Bradem.
Z Bradem poznaliśmy się w gimnazjum. Z natury jestem mega nieśmiała, ale to on potrafił ze mnie wydusić najwięcej. Przy nim czułam się sobą. Mówił że kocha moje miedzano-brązowe włosy i ciemne oczy. To w nich najpierw się zakochał. Cóż wtedy myślałam, że jest cudownym chłopakiem. Dzisiaj trudno mi to potwierdzić. Mniewamy lepsze i gorsze dni, ale wydaje mi się to normalne w związku.
Za to moi rodzice...
Kocham ich nad życie. Gdybym miała wskazać moją najlepszą przyjaciółke bez wahania wybrałabym moją cudowną mamę. Ona rozumie mnie jak nikt inny. I to dosłownie. Wie wszystko zanim cokolwiek powiem. Jakby czytała mi w myślach. A mój tato to prawdziwy mistrz! Jest architektem i to on nauczył mnie patrzeć na świat trochę bardziej kolorowo. To dzięki niemu codziennie wstaje rano do szkoły i próbuje żyć dalej. Ogólnie moi rodzice nie są normalnymi rodzicami. Nigdy nie usłyszałam od nich słowa "nie". Nigdy też nie miałam szlabanu czy kary. Zawsze mi pomagali albo szukali rozwiązania.I właśnie za to kocham ich najbardziej. Że mi pomagają chodź nie zawsze zasłużyłam.
Wracając do katastrofy jest nietypowa bo.. tylko ja żyje. Ja jedyna wyszłam cało, a ludzie z którymi leciałam nigdy nie ujrzą już tego świata. Zginęło 451 osób. To straszne wiedząc, że nie powinnam żyć, nawet lekarz mi to potwierdził. Nie wiedziałam co się wydarzyło takiego, że wydostałam się z samolotu, aż do dnia w którym musiałam wrócić do szkoły. Mam na imię Amy Gregov i obecnie zaczynam drugą liceum. Obym umiała docenić ten świat zanim śmierć wkrótce mnie dogodni.
Moje dwie przyjaciółki Tamara i Chelse są dużo ładniejszcze i odważniejsze ode mnie. Tama jest blondynką i do tego wysoką, a Chelse to zwariowana ruda afroamerykanka. Tak, wiem dziwne połączenie, ale wygląda świetnie. Zawsze to ja stałam w ich cieniu. Nie wiem czy to przez to mam wrażenie iż każdy mnie wytyka czy dlatego, że jestem z Bradem.
Z Bradem poznaliśmy się w gimnazjum. Z natury jestem mega nieśmiała, ale to on potrafił ze mnie wydusić najwięcej. Przy nim czułam się sobą. Mówił że kocha moje miedzano-brązowe włosy i ciemne oczy. To w nich najpierw się zakochał. Cóż wtedy myślałam, że jest cudownym chłopakiem. Dzisiaj trudno mi to potwierdzić. Mniewamy lepsze i gorsze dni, ale wydaje mi się to normalne w związku.
Za to moi rodzice...
Kocham ich nad życie. Gdybym miała wskazać moją najlepszą przyjaciółke bez wahania wybrałabym moją cudowną mamę. Ona rozumie mnie jak nikt inny. I to dosłownie. Wie wszystko zanim cokolwiek powiem. Jakby czytała mi w myślach. A mój tato to prawdziwy mistrz! Jest architektem i to on nauczył mnie patrzeć na świat trochę bardziej kolorowo. To dzięki niemu codziennie wstaje rano do szkoły i próbuje żyć dalej. Ogólnie moi rodzice nie są normalnymi rodzicami. Nigdy nie usłyszałam od nich słowa "nie". Nigdy też nie miałam szlabanu czy kary. Zawsze mi pomagali albo szukali rozwiązania.I właśnie za to kocham ich najbardziej. Że mi pomagają chodź nie zawsze zasłużyłam.
Wracając do katastrofy jest nietypowa bo.. tylko ja żyje. Ja jedyna wyszłam cało, a ludzie z którymi leciałam nigdy nie ujrzą już tego świata. Zginęło 451 osób. To straszne wiedząc, że nie powinnam żyć, nawet lekarz mi to potwierdził. Nie wiedziałam co się wydarzyło takiego, że wydostałam się z samolotu, aż do dnia w którym musiałam wrócić do szkoły. Mam na imię Amy Gregov i obecnie zaczynam drugą liceum. Obym umiała docenić ten świat zanim śmierć wkrótce mnie dogodni.
Wasza PSK
sobota, 6 grudnia 2014
Życie to dar.
Więc, tak jak cytat mówi "Życie to dar, nie zmarnujcie tego" tak życia nie zmarnuje wam przeczytanie tej niesamowitej książki. Kocham ją nad życie, ponieważ udowadnia nam że gdy sie kogoś traci i kocha można wszystko. Książka nosi tytuł 
"Ciemność przed świtem" J.A.London . Opowiada niezwykłą przygodę nastolatki, która żyje w świecie gdzie wydarzenia niezwykłe w pozytywnym i negatywnym sensie, dzieją się codziennie.
"Dwaj bracia wampiry, dwaj synowie władcy nieśmiertelnych zakochani w tej samej śmiertelnej dziewczynie"
Dlaczego wybrałam tą książkę ? Na każdej stronie gdzie wejde twierdzą że książka słaba, akcja powolna itd. Ja chciałam dać wam więcej zalet niż wad jak to inni robią. Otóż światem rządzą wampiry a dokładnie jeden potężny wałdca wampirów a ludzie są otoczeni murem i współpracują z nimi. Jednak oczywiście jest grupa wampirów, niepodporządkowana władcy i zdarzają się morderstwa. Dawn Montgomery jest główną bohaterką całej tej książki i dziewczyną bardzo inteligentą jednak zdarza jej sie być dziwna. Jej rodzice zostali napadnięci przed wampiry i niestety zginęli. Byli oni pośrednikami między ludźmi a wampirami. Tą funkcję odziedziczyła Dawn i została najmłodszą wysłanniczką w historii. Ma ona tak naprawdę dobre życie do momentu kiedy z koleżanką zostały napadnięte przez wampiry i uratowane przez Victora. Dawn mimo tego że ma chłopaka, coś intryguje w nowym znajomym. Kiedy wyjeżdża na pierwsze spotkanie z królem tam poznaje jego syna . Było dla niej zdziwieniem że okazał się chłopakiem który uratował jej życie. Oczywiście przyszedł do niej a ona chciała go zabic. Potem ich znajomość coraz bardziej nabiera kształtów i nie wiem co było dalej gdyz nie ma kolejnych części po polsku i nie mam pojęcia kiedy wyjdą. Jest to książka dla tych którzy kochają wampiry i historie zakazanej miłości. Jest też trochę kryminału bo przez całą książkę ktoś śledzi Dawn. Podobała mi się relacja między Victorem a Dawn bo niby coś było niby nie. Czekam niecierpliwie aż wydzie druga część w Polsce. Kochani ta książka jest warta tych kilku dni. Jeśli ktoś czyta tak szybko jak ja to na kilka godzin .
Miłego czytania PSK
wtorek, 25 listopada 2014
Nadszedł czas by coś zmienić.
Zdecydowałam opisywać się bardziej co czytam bo ogólnie moje życie nie zawsze wszystkich interesuje, a po za tym nic nie dzieje się niezwykłego by móc to opisywać, ponieważ jestem zwykła i normalna chociaż wiele razy pragnęłabym to zmienić. Więc zacznę wam polecać książki lub filmy albo seriale. Dużo czytam i oglądam jednak nie jestem pewna czy wszyscy uwielbiają powieści fantastyczne bo na ogół takie czytam. Być może pojawią się spoilery, więc jeśli nie chcecie zbyt dużo wiedzieć, to wyjdzicie z tej strony i nie czytajcie tego. Chyba nadszedł czas by polecić pierwszą książkę tylko nie potrafię się zdecydować, ale powiedzmy, że zacznę od tej przez którą wszystko się zaczęło i przez którą pokochałam fanstastykę i która potrafiła dać mi siłę by walczyć o to co kocham. Jest to trylogia zatytułowana "Trylle". Więc tom 1 to "Zamieniona", tom 2 "Rozdarta", tom 3 "Przywrócona"Zamieniona w dniu urodzin, rozdarta pomiędzy dwoma światami, przywrócona magii.
Jest to opowieść o Wendy, która nie miała łatwo w życiu, gdyż jej matka twierdziła, że nie jest jej córką. Ale to nie było najdziwniejsze co ją spotkało. Ma ona moce o których nie może nikomu powiedzieć .Poznała tajemniczego Fina , w którym się zakochała i którego ja również polubiłam, szczerze to kocham samą Wendy za to kim była i kim się stała. Tak na prawdę to pamiętam tylko tyle że Fin nie miał tzn. jaj by być z Wendy. Wybrał pracę by mógł chronić Wendy. Okazuje się , że jest dziedziczką tronu i stąd pojawił się Finn. Więcej nie pamiętam ale warto ! To jest opowieść o wyborach i miłości nie dokońca podobnych w naszym w świecie ale na tym to przecież polega, by chodź trochę pomarzyć o świecie idealnym to Trylle jest idealne. Książka jest dość cienka także na kilka dni dla leniuchów do czytania.
sobota, 5 lipca 2014
Czasem musimy zostać zranieni, by stać się silniejszym. Zawieść, by wiedzieć. Przegrać, by zyskać. Czasem musimy się rozpaść, by na nowo stać sie całością.
Istnieją dwa cele, do których należy dążyć w życiu; pierwszy - uzyskać to, czego się pragnie, a drugi - cieszyć się tym. Tylko najmądrzejsi z ludzi osiągają to drugie.
Wiem, że długo nie pisałam, ale potrzebowałam zrobić STOP. Nie tylko dlatego, że nie miałam czasu, ale też dlatego, żeby ludzie zapomnieli. Zapomnieli o czym pisałam i jaka byłam. No cóż przez ten czas dużo się zmieniło. Ja się zmieniłam i teraz to dostrzegam. Już od dawna zbierałam się do pisania lecz zawsze nie dawałam rady do teraz. Od teraz będzie inaczej, chodź czuje, że jednak to nie to. Może opowiem w skrócie to się wydarzyło. Najważniejsze chyba to to że zdałam szkołę i tak jak większość świętowałam zaraz po zakończeniu roku, tego samego dnia, oczywiście po powrocie byłam tak chora że przespałam cały dzień. Można powiedzieć, że moje wakację zaczęły się nie najgorzej, gdyż dzień po zakończeniu pojechałam do Nikoli, która zabrała mnie do klubu. Wszystko się udało i ogólnie dobrze się bawiłam, to gdy wróciłam jakby zabrano mi cząstkę siebie i może dlatego tam czuje się bardziej u siebie niż tutaj. Po urodzinach koleżanki, które były trzy dni temu całkowicie uświadomiłam sobie jak bardzo tęsknie nie tylko za Nikolą, ale za Poznaniem. Nikolę zobaczę na swoje urodziny, ale do Poznania dopiero w sierpniu pojade chodź wolałabym tam przebyć całe wakację. Ale trzeba żyć dalej co nie ? Nie chce udawać, że dobrze się bawie chociaż tak robie co jakiś czas. Nie zdawałam sobie z tego sprawy. Codziennie wstaje i wiem, że nic się nie wydarzy. Ja tak nie chce ! Wolałabym przeżyć coś niezapomnianego czego nie wstydziłabym się opowiedzieć i mieć zajebiste wspomnienia . Nie chce siedzieć na dupie i nic nie robić. Chce po prostu żyć !
Defektem wszystkich ludzi jest to, że czekają, by zacząć żyć, stąd też nie mają odwagi by żyć każdą chwilą. Wszyscy uczymy się żyć dopiero wtedy gdy nie mamy już na co czekać; kiedy zaś czekamy niczego nie możemy się nauczyć, bo nie żyjemy w konkretnej, żywej teraźniejszości, ale w jakieś mdłej, odległej przyszłości ~Emil Cioran
Nigdy nie czekajcie na coś co nigdy może się nie wydarzyć. Tak jak ten cytat mówi, że kiedy czekamy niczego się nie nauczymy. Przemija nam wszystko co najlepsze, więc każdy z nas uczy się żyć po swojemu by mieć niezapomniane wspomnienia i przygody. Kto wie co jeszcze się wydarzy w te wakacje? Może ktoś zostanie milionerem, może ktoś wyruszy w podróż lub po prostu znajdzie miłość ? Dla każdego z nas jest przypisany inny scenariusz życia i prawie każdy dopisuje swój wymarzony happy end . Ale życie to droga niełatwa inni mają pod górkę inni z górki ale każdy napotyka przeszkodę którą ZAWSZE da się pokonać. Wystarczy chcieć .
Do zobaczenia jeszcze w te wakacje , pisze w komentarzach jak wy je dotychczas spędziliście !
Buziaki Wasza ITE
mój tumblr : http://memorieslifeneverdie.tumblr.com/
Wiem, że długo nie pisałam, ale potrzebowałam zrobić STOP. Nie tylko dlatego, że nie miałam czasu, ale też dlatego, żeby ludzie zapomnieli. Zapomnieli o czym pisałam i jaka byłam. No cóż przez ten czas dużo się zmieniło. Ja się zmieniłam i teraz to dostrzegam. Już od dawna zbierałam się do pisania lecz zawsze nie dawałam rady do teraz. Od teraz będzie inaczej, chodź czuje, że jednak to nie to. Może opowiem w skrócie to się wydarzyło. Najważniejsze chyba to to że zdałam szkołę i tak jak większość świętowałam zaraz po zakończeniu roku, tego samego dnia, oczywiście po powrocie byłam tak chora że przespałam cały dzień. Można powiedzieć, że moje wakację zaczęły się nie najgorzej, gdyż dzień po zakończeniu pojechałam do Nikoli, która zabrała mnie do klubu. Wszystko się udało i ogólnie dobrze się bawiłam, to gdy wróciłam jakby zabrano mi cząstkę siebie i może dlatego tam czuje się bardziej u siebie niż tutaj. Po urodzinach koleżanki, które były trzy dni temu całkowicie uświadomiłam sobie jak bardzo tęsknie nie tylko za Nikolą, ale za Poznaniem. Nikolę zobaczę na swoje urodziny, ale do Poznania dopiero w sierpniu pojade chodź wolałabym tam przebyć całe wakację. Ale trzeba żyć dalej co nie ? Nie chce udawać, że dobrze się bawie chociaż tak robie co jakiś czas. Nie zdawałam sobie z tego sprawy. Codziennie wstaje i wiem, że nic się nie wydarzy. Ja tak nie chce ! Wolałabym przeżyć coś niezapomnianego czego nie wstydziłabym się opowiedzieć i mieć zajebiste wspomnienia . Nie chce siedzieć na dupie i nic nie robić. Chce po prostu żyć !
Defektem wszystkich ludzi jest to, że czekają, by zacząć żyć, stąd też nie mają odwagi by żyć każdą chwilą. Wszyscy uczymy się żyć dopiero wtedy gdy nie mamy już na co czekać; kiedy zaś czekamy niczego nie możemy się nauczyć, bo nie żyjemy w konkretnej, żywej teraźniejszości, ale w jakieś mdłej, odległej przyszłości ~Emil Cioran
Nigdy nie czekajcie na coś co nigdy może się nie wydarzyć. Tak jak ten cytat mówi, że kiedy czekamy niczego się nie nauczymy. Przemija nam wszystko co najlepsze, więc każdy z nas uczy się żyć po swojemu by mieć niezapomniane wspomnienia i przygody. Kto wie co jeszcze się wydarzy w te wakacje? Może ktoś zostanie milionerem, może ktoś wyruszy w podróż lub po prostu znajdzie miłość ? Dla każdego z nas jest przypisany inny scenariusz życia i prawie każdy dopisuje swój wymarzony happy end . Ale życie to droga niełatwa inni mają pod górkę inni z górki ale każdy napotyka przeszkodę którą ZAWSZE da się pokonać. Wystarczy chcieć .
Do zobaczenia jeszcze w te wakacje , pisze w komentarzach jak wy je dotychczas spędziliście !
Buziaki Wasza ITE
mój tumblr : http://memorieslifeneverdie.tumblr.com/
poniedziałek, 27 stycznia 2014
Wśród ludzi więcej jest kopii , niż oryginałów ... ~Pablo Picasso
Ja nic nie muszę , ja ewentualnie mogę .
Zaczął się już poniedziałek a ja wróciłam do internatu na ostatni tydzień i wreszcie zaczną się ferie zimowe !
Cóż poradzić że się ciesze , gdyż wreszcie wolne , a te wszystkie wystawianie ocen na pewno każdemu niezłego stresa narobił , innym udało się wyjść z cało ze wszystkich przedmiotów , inni mieli mniej szczęścia . Oczywiście każdemu kto nie zaliczył semestru życzę powodzenia i trzymam kciuki aby zdał , a ci co mają wolne niech to obleją bo jest z czego się cieszyć .
Sama mogę się pochwalić , że wyszłam cało że wszystkich przedmiotów i moje koleżanki również , no prawie wszystkie ale znam je i dadzą radę . Pamiętajcie by wierzyć w siebie i dno jest po to by się od niego odbić !

Może pamiętacie Nikole mającą problem z chłopakiem? Otóż od tego dnia trochę się zmieniło , gdyż poznała najpierw Piotrka , który jej się mega podobał , a teraz gdy przestała się nim interesować i mówić o innym chłopaku to był zazdrosny i nie da się tego ukryć . I jak tu jest zrozumieć chłopaków ?! A to my niby takie skomplikowane... Bzdura !
Dzień udany , nie było tak źle chociaż nasz ksiądz ma problemy przez naszą koleżankę , która jest totalnie żałosna lecz cóż poradzić na to że na świecie istnieją takie popierdolone osoby . Wkurza mnie to bo oczywiście winę poniosła cała klasa a nie tylko ona i gdzie tu sprawiedliwość ! Pojebane to wszystko , a na dodatek nie odważyła się nawet przyjść dzisiaj do szkoły . Ja wyznaje zasadę że jeśli obrzucasz kogoś jakimiś oskarżeniami to miej odwagę się do tego przyznać . Nie wiadomo co z tego wyniknie ale oczywiście możliwe że nic dobrego , nawet mogą księdza za te oskarżenia zawiesić wątpię by go wyrzucili , ale oczywiście najlepiej by było gdyby wszystko poszło dobrze.
Polecam wam film ,który rozbawi ten początek tygodnia: http://www.filmweb.pl/film/Jeszcze+wi%C4%99ksze+dzieci-2013-643593
Motto : Każdy wybiera swoją własną drogę. Wartości i czyny określają kim jesteśmy.
Wasza ITE
Zaczął się już poniedziałek a ja wróciłam do internatu na ostatni tydzień i wreszcie zaczną się ferie zimowe !
Cóż poradzić że się ciesze , gdyż wreszcie wolne , a te wszystkie wystawianie ocen na pewno każdemu niezłego stresa narobił , innym udało się wyjść z cało ze wszystkich przedmiotów , inni mieli mniej szczęścia . Oczywiście każdemu kto nie zaliczył semestru życzę powodzenia i trzymam kciuki aby zdał , a ci co mają wolne niech to obleją bo jest z czego się cieszyć .
Sama mogę się pochwalić , że wyszłam cało że wszystkich przedmiotów i moje koleżanki również , no prawie wszystkie ale znam je i dadzą radę . Pamiętajcie by wierzyć w siebie i dno jest po to by się od niego odbić !
Jebać , jebać i się nie bać !

Może pamiętacie Nikole mającą problem z chłopakiem? Otóż od tego dnia trochę się zmieniło , gdyż poznała najpierw Piotrka , który jej się mega podobał , a teraz gdy przestała się nim interesować i mówić o innym chłopaku to był zazdrosny i nie da się tego ukryć . I jak tu jest zrozumieć chłopaków ?! A to my niby takie skomplikowane... Bzdura !
Dzień udany , nie było tak źle chociaż nasz ksiądz ma problemy przez naszą koleżankę , która jest totalnie żałosna lecz cóż poradzić na to że na świecie istnieją takie popierdolone osoby . Wkurza mnie to bo oczywiście winę poniosła cała klasa a nie tylko ona i gdzie tu sprawiedliwość ! Pojebane to wszystko , a na dodatek nie odważyła się nawet przyjść dzisiaj do szkoły . Ja wyznaje zasadę że jeśli obrzucasz kogoś jakimiś oskarżeniami to miej odwagę się do tego przyznać . Nie wiadomo co z tego wyniknie ale oczywiście możliwe że nic dobrego , nawet mogą księdza za te oskarżenia zawiesić wątpię by go wyrzucili , ale oczywiście najlepiej by było gdyby wszystko poszło dobrze.
Polecam wam film ,który rozbawi ten początek tygodnia: http://www.filmweb.pl/film/Jeszcze+wi%C4%99ksze+dzieci-2013-643593
Motto : Każdy wybiera swoją własną drogę. Wartości i czyny określają kim jesteśmy.
Wasza ITE
piątek, 24 stycznia 2014
Tak naprawdę wszystko zalezy od nas , możemy walczyć lub sie poddać.
Nigdy nie bój sie porażek , one sa nieodłącznym elementem zwycięstwa!
Hejka , kolejny rok za nami . Przez te parę miesięcy co nie pisałam dużo się wydarzyło w te 8 tygodni . Więc zacznę od tego, że w tym roku zamieszkałam na miesiąc jak na razie w internacie co troche na początku mnie wkurzało , gdyż okazało się że pociągi są i nie potrzebnie w ogóle tam przychodziłam . Pierwszy tydzień był okropny ,źle się czułam i wszystko mnie denerwowało , co za tym szło , miałam ochotę już wrócić do domu . Teraz jest lepiej ponieważ przyzwyczaiłam się do pokoju i ogólnie do ludzi , mogę nawet stwierdzić że gdybym nie miała wyboru to bym została , ale na szczęście czy nieszczęście moge wrócić do domu i znowu dojeżdżać . Co do szkoły to też relacje pomiedzy nami są można powiedzieć , że są zajebiste . I z ręką na sercu moge powiedzieć nigdy nie miałam tak wspaniałej klasy jaką oni są , aż nie mogę się doczekać pierwszej wycieczki z nimi , była juz planowana lecz jednak będzie zorganizowana po feriach .
Anielska cierpliwość
wymaga diabelskiej siły
.jpg)
Nadeszła ta cholerna zima , choc jej nie lubie to każdemu przyda sie takie wymrożenie tyłka. Nie wierze że kiedyś uwielbiałam zimę i te wszystkie zabawy na śniegu, a teraz tylko marudze jak każdy że za zimno.
Jak pewnie zauważyliście to zmieniłam tytuł bloga , ponieważ gdy tak patrzyłam co wcześniej pisałam zdałam sobie sprawę, że jest to moje życie i moje myśli tylko napisane i publikowane . Zapomniałam jak to jest pisac tak co tydzień , za pewnie we wakacje będzie co pisac póki co to prócz sylwestra nic się ciekawego nie wydarzyło. A jeśli mowa o sylwestrze to spędziłam go w swoim mieście i nawet u siebie w domu . Z Martyną wbiłyśmy do mnie potem przyszła moja siostra , cóż to bym ostatni dzień roku 2013 więc postanowiłam być miła . Potem poszłyśmy na zabawę poznałyśmy kilku chłopaków , ale nic ciekawego . Na szczęście nie miałyśmy kaca co aż dziwne. Miałyśmy wyjechac do Poznania , plany się zmieniły gdy okazało się że wolimy tego sywlestra spędzić w domu .
Polecam na piątkowy wieczór film: http://www.filmweb.pl/film/Czas+na+mi%C5%82o%C5%9B%C4%87-2013-644432
Wasza ITE
Hejka , kolejny rok za nami . Przez te parę miesięcy co nie pisałam dużo się wydarzyło w te 8 tygodni . Więc zacznę od tego, że w tym roku zamieszkałam na miesiąc jak na razie w internacie co troche na początku mnie wkurzało , gdyż okazało się że pociągi są i nie potrzebnie w ogóle tam przychodziłam . Pierwszy tydzień był okropny ,źle się czułam i wszystko mnie denerwowało , co za tym szło , miałam ochotę już wrócić do domu . Teraz jest lepiej ponieważ przyzwyczaiłam się do pokoju i ogólnie do ludzi , mogę nawet stwierdzić że gdybym nie miała wyboru to bym została , ale na szczęście czy nieszczęście moge wrócić do domu i znowu dojeżdżać . Co do szkoły to też relacje pomiedzy nami są można powiedzieć , że są zajebiste . I z ręką na sercu moge powiedzieć nigdy nie miałam tak wspaniałej klasy jaką oni są , aż nie mogę się doczekać pierwszej wycieczki z nimi , była juz planowana lecz jednak będzie zorganizowana po feriach .
Anielska cierpliwość
wymaga diabelskiej siły
.jpg)
Nadeszła ta cholerna zima , choc jej nie lubie to każdemu przyda sie takie wymrożenie tyłka. Nie wierze że kiedyś uwielbiałam zimę i te wszystkie zabawy na śniegu, a teraz tylko marudze jak każdy że za zimno.
Jak pewnie zauważyliście to zmieniłam tytuł bloga , ponieważ gdy tak patrzyłam co wcześniej pisałam zdałam sobie sprawę, że jest to moje życie i moje myśli tylko napisane i publikowane . Zapomniałam jak to jest pisac tak co tydzień , za pewnie we wakacje będzie co pisac póki co to prócz sylwestra nic się ciekawego nie wydarzyło. A jeśli mowa o sylwestrze to spędziłam go w swoim mieście i nawet u siebie w domu . Z Martyną wbiłyśmy do mnie potem przyszła moja siostra , cóż to bym ostatni dzień roku 2013 więc postanowiłam być miła . Potem poszłyśmy na zabawę poznałyśmy kilku chłopaków , ale nic ciekawego . Na szczęście nie miałyśmy kaca co aż dziwne. Miałyśmy wyjechac do Poznania , plany się zmieniły gdy okazało się że wolimy tego sywlestra spędzić w domu .
Polecam na piątkowy wieczór film: http://www.filmweb.pl/film/Czas+na+mi%C5%82o%C5%9B%C4%87-2013-644432
Wasza ITE
Subskrybuj:
Posty (Atom)



.jpg)
.jpg)
.jpg)


.jpg)
